JAKIE WYZWANIA CZEKAJĄ NA RUCHY I STOWARZYSZENIA CHRZEŚCIJAŃSKIE W POSTCHRZEŚCIJAŃSKIM ŚWIECIE?
Żyjemy w bardzo trudnych czasach. Wierzę, że nie stało się to przypadkowo, ale, że Pan Bóg nas w tym miejscu postawił, ponieważ ma dla nas ważne zadanie do wypełnienia. Wybrał konkretnie nas i postawił nas w tym konkretnym miejscu i tym konkretnym czasie. Naszym zadaniem jest rozeznać jakie zadania mamy przed sobą i jak je wypełnić. To zdeterminuje w jakimś stopniu jakie wyzwania będą nas czekać.

Przemówienie Zbigniewa Przybyłowskiego do ruchów i stowarzyszeń katolickich diecezji łomżyńskiej

Łomża, 25 kwietnia 2026 roku

NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!

Dziękuję bardzo organizatorom dzisiejszej uroczystości za zaproszenie i możliwość zwrócenia się do Państwa z kilkoma refleksjami na temat świata w jakim zostaliśmy postawieni.

Nazywam się Zbigniew Przybyłowski i jestem Dyrektorem Rozwoju Międzynarodowego Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Mam dzisiaj mówić o wyzwaniach jakie stoją przed katolickimi ruchami i stowarzyszeniami w postchrześcijańskim świecie. Nie mam niestety wiele przyjemnych rzeczy do powiedzenia.

Żyjemy w bardzo trudnych czasach. Wierzę, że nie stało się to przypadkowo, ale, że Pan Bóg nas w tym miejscu postawił, ponieważ ma dla nas ważne zadanie do wypełnienia. Wybrał konkretnie nas i postawił nas w tym konkretnym miejscu i tym konkretnym czasie. Naszym zadaniem jest rozeznać jakie zadania mamy przed sobą i jak je wypełnić. To zdeterminuje w jakimś stopniu jakie wyzwania będą nas czekać. 

Tu dochodzimy do pierwszego wyzwania: jako katolicy żyjemy już w trudnych czasach, które zapowiadają się tylko na trudniejsze. Stąd pierwszym wyzwaniem będzie: jak utrzymać motywację, nie poddać się zniechęceniu, wiedząc, że zwycięstwo nie do nas należy?

Ja postaram się mówić o sprawach, w które jesteśmy na co dzień zaangażowani, o wspólnych wyzwaniach jakie dotyczą wszystkich naszych organizacji, tak jak my odczytujemy je w Ordo Iuris. Mówię naszych organizacji chociaż Ordo Iuris nie jest organizacją katolicką w ścisłym tego słowa znaczeniu, bo nie występowaliśmy o aprobatę odpowiedniej władzy kościelnej w momencie jej zakładania. Ponadto, jesteśmy organizacją działającą w sferze prawa państwowego, w trosce o jego naprawę (gdzie to konieczne) i zachowanie porządku prawnego jak go definiuje polska konstytucja i prawo naturalne. Nasze cele statutowe odnoszą się bezpośrednio do zapisów polskiej konstytucji. Należą do nich:

  • ochrona życia i godności ludzkiej,
  • małżeństwa zdefiniowanego jako związek kobiety i mężczyzny,
  • rodziny,
  • dzieci,
  • wolności i suwerenności, a także
  • chrześcijańskiego dziedzictwa Narodu Polskiego.

I. Jak można zdiagnozować czym jest świat post-chrześcijański?

Nie jest to z pewnością świat, który nigdy nie zetknął się z chrześcijaństwem, jak to ma miejsce w przypadku kultur pogańskich, które nie przyjęły nigdy chrześcijaństwa. Jest to świat, który chrześcijaństwo poznał, przyjął -- i odrzucił. To różnica fundamentalna, bo decyduje o naturze zagrożenia.

Chantal Delsol, francuska filozof i historyk idei, twierdzi, że żyjemy w epoce głębokiej zmiany cywilizacyjnej. W swojej pracy opisuje współczesność jako moment odwrócenia: dawne fundamenty prawdy, dobra i piękna zostały zastąpione przez ich dokładne przeciwieństwa. Nie mamy do czynienia z prostym ateizmem -- z brakiem wiary -- ale z aktywnym odrzuceniem chrześcijańskiej wizji człowieka i z odrzuceniem Boga. Delsol mówi o końcu świata chrześcijańskiego jako formacji kulturowej, nie zaś o końcu wiary jako takiej. Cywilizacja zachodnia porzuca chrześcijańskie korzenie nie dlatego, że je zapomniała, ale dlatego, że -- jak jej się wydaje -- przerosła je i że zaczęła wierzyć w coś innego. W co konkretnie?

Podobną diagnozę tego czym jest post-chrześcijaństwo stawia dr Paweł Milcarek, który mówi o „pełzającej apostazji narodów świata cywilizacji chrześcijańskiej”, nazywa je „kompozycją niewiary i sekularyzacji”, która „chce odrzucić z chrześcijaństwa… to, co czyni je prawdziwą religią”, zwraca uwagę, że „pozbawienie chrześcijaństwa jego nadprzyrodzonego centrum pozwala na wybieranie w jego miejsce dowolnego absolutu. Zwraca również uwagę na specyfikę polskiego kontekstu. Polska przez wieki była bastionem chrześcijaństwa na wschodzie Europy. Dziś jednak i u nas widać przyspieszone procesy sekularyzacji, nie tyle spontaniczne, co stymulowane z zewnątrz -- przez instytucje ponadnarodowe, media czy systemy edukacyjne. Post-chrześcijański świat nie wyłania się sam z siebie. Jest projektowany i konstruowany. To kluczowa obserwacja dla zrozumienia dzisiejszego zagrożenia.

Co znaczy zatem: świat post-chrześcijański? Znaczy świat, w którym chrześcijański porządek wartości -- prymat Boga, godność osoby ludzkiej, świętość życia, nierozerwalność małżeństwa, naturalny charakter rodziny -- nie jest już wyznacznikiem prawa, kultury i obyczajów. To, co chrześcijańskie, jest systematycznie usuwane z przestrzeni publicznej, najpierw jako opcja prywatna, potem jako przeżytek, wreszcie -- jako zagrożenie dla porządku publicznego.

Wyzwanie drugie: to odnalezienie się w zamęcie świata, który chrześcijaństwo zna, ale odrzuca; odrzuca Boga, ale przyjmuje niektóre zasady wynikające z wiary.

II. Korzeniem dzisiejszego kryzysu jest zwycięstwo gnostycyzmu we współczesnym świecie

Przyczyny wszystkich współczesnych patologii, takich jak aborcja, eutanazja, dekonstrukcja rodziny, rewolucja płciowa, ruch LGBTQ, nihilizm kulturowy, można wyjaśnić jako przejawy zwycięstwa gnostycyzmu nad chrześcijaństwem w sferze publicznej, a w miarę jego dominacji w sferze publicznej przyjmowania założeń gnostyckich przez jednostki w sferze prywatnej.

Gnostycyzm nie jest tylko starożytną herezją, która uznaje Stwórcę za złego Demiurga, który uwięził nas w ciele i w świecie fizycznym, z których musimy się wyzwolić, np. przez zdobycie tajemnej wiedzy duchowej (gnozy). To, zresztą, dotyczy tylko wybranej kategorii ludzi: pneumatyków, którzy są zdolni do nabycia wiedzy tajemnej, do jakiegoś stopnia psychików, czyli zwykłych wierzących, ale nie dotyczy hylików, czyli ludzi jedynie materialnych, niezdolnych do bycia zbawionym, takich zwierząt o ludzkiej formie. Stąd się bierze elitaryzm we współczesnym świecie. Odrzucenie świata fizycznego jako złego prowadzi zarówno do skrajnego ascetyzmu, aż do praktyki endury, czyli głodzenia się na śmierć, aby się wyzwolić z ciała, jak i do skrajnego libertynizmu (bo skoro ciało nie ma znaczenia, to wolno z nim robić co się chce). Z gnozy wywodzi się niekończący się łańcuch herezji, często nawzajem ze sobą sprzecznych, ale mających tę jedną wspólną cechę, że są wrogie wobec Kościoła i Boga. Pod wpływem hermetyzmu gnozy byli Francis Bacon, twórca tzw. nowożytnej metody naukowej, Georg Friedrich Hegel czy Karol Marks (idea alienacji i wyzwolenia przejęta od Hegla, ludzkości uwięzionej w złym systemie, itp.).

Współczesny Gnostycyzm nie jest jedną religią niezmienną od mileniów, ale stale rodzącymi się i upadającymi herezjami w opozycji do jednego i niezmiennego katolicyzmu. Tak jak jedna jest tylko prawda, ale nieskończenie wiele kłamstw.

Gnostycyzm to trwała pokusa, która powraca w każdej epoce w nowym opakowaniu. Dziś jest realizowana przez różne wcielenia neo-marksizmu w świecie, a w Kościele przez „syntezę wszystkich herezji” – modernizm. Człowiek gnostycki definiuje siebie sam, niezależnie od natury, od ciała, od tradycji, od Boga. Stąd przekonanie, że można się urodzić w niewłaściwym ciele i następnie naprawić to przez zabiegi hormonalne i chirurgiczne.

Wyzwanie trzecie: to utrzymanie zakorzenienia w obiektywnej, absolutnej, ale też i osobowej Prawdzie, w cnocie (stałej skłonności do dobra), w estetyce zdeterminowanego przez Stwórcę piękna.

Efektem jest radykalna decentralizacja rzeczywistości. Skoro nie ma obiektywnego Boga, nie ma obiektywnej prawdy. Skoro nie ma obiektywnej prawdy, prawo jest jedynie wyrazem woli silniejszego. Skoro prawo jest wolą silniejszego, kto przejmie władze nad instytucjami -- ten definiuje moralność. I właśnie to widzimy dziś w parlamentach, trybunach, salach konferencyjnych organizacji międzynarodowych, z tym właśnie walczymy na co dzień.

Gnostycyzm rozkwita szczególnie tam, gdzie chrześcijaństwo zostało osłabione od wewnątrz -- przez irenizm, relatywizm doktrynalny, próby dostosowywania przesłania Ewangelii do ducha czasu.

W naszej codzienności spotykamy się z odrzuceniem rozumu na rzecz emocji, odrzuceniem obiektywnej prawdy. Pojęcia są redefiniowane w dowolny sposób w zależności od potrzeb i miłość nie znaczy już miłość, tolerancja nie znaczy tolerancja, prawda zależy od punktu widzenia a dobro jest tym co mi się w tej chwili podoba. W tej sytuacji porozumienie, zrozumienie, między dawnymi przyjaciółmi, między rodzicami a dziećmi wykształconymi przez współczesne szkoły, jest coraz trudniejsze, jeśli w ogóle możliwe. Rozmowa z młodymi często wymaga stosowania języka, który jest dla nich zrozumiały, co czasem wymaga nowego definiowania podstawowych pojęć, a czasem wręcz przekonania, że taka definicja jest możliwa i potrzebna.

Wyzwanie czwarte: jak porozumieć się z ludźmi współczesnymi, którzy nie podzielają naszej definicji rzeczywistości i pojęć, którymi się posługujemy?

III. Minęło już ponad 500 lat od wybuchu rewolucji protestantyzmu i humanizmu renesansowego

Nie możemy zrozumieć współczesności bez cofnięcia się o te pięćset lat, do momentu wielkiego przełomu w sposobie myślenia współczesnego człowieka. Po prawie półtora milenium dominacji teocentrycznej wizji świat, której patronem był Kościół Katolicki, bunt luterański podważył posady instytucjonalne Kościoła, podważając władzę Papieża, sakramenty i Tradycję, a humanizm renesansowy, w swoich najgłębszych konsekwencjach, wywrócił wizję świata, usuwając Boga z centrum wszechświata i stawiając na Jego miejscu człowieka. Zapoczątkowany gwałtownie proces trwał stulecia, a jego konsekwencje stają się dopiero dziś w pełni widoczne.

Przez całą starożytność chrześcijańską i przez wieki średnie, myślenie ludzkie miało charakter wertykalny: człowiek patrzył ku górze -- ku Bogu, ku wieczności, ku temu, co przekracza doczesność. Śmierć była realną perspektywą, która nadawała sens, znaczenie i miarę życiu. Sąd Ostateczny był faktem, który kształtował moralność. Niebo i piekło były rzeczywistościami, wobec których nie można było pozostać obojętnym. Bóg był ostatecznym arbitrem prawdy, dobra i piękna, szczytem hierarchii nie tylko duchowej, ale i świeckiej. Bóg był na pierwszym miejscu i wszystko było na właściwym miejscu.

Humanizm antropocentryczny spłaszczył tę perspektywę. Myślenie stało się horyzontalne: liczy się to, co można osiągnąć tu i teraz, w tym życiu, dla siebie i dla społeczeństwa. Śmierć jest stale rugowana ze świadomości ludzi i społeczeństw, dając im tymczasowe poczucie braku odpowiedzialności za swoje czyny. Bez rzeczy ostatecznych jako punktu odniesienia, bez refleksji nad wiecznością, człowiek żyje w przekonaniu, że wszystko jest dozwolone, że rzeczywistość tego świata jest jego ostatecznym przeznaczeniem, a przypominanie o śmierci wydaje się ludziom bezsensownym okrucieństwem. Miarą sukcesu w życiu staje nagromadzenie największej ilości dóbr materialnych i osiągnięcie najwyższej pozycji w społeczeństwie.

Konsekwencja tej zmiany jest między innymi katastrofa demograficzna. Człowiek postawiony na miejscu Boga zaczął decydować o tym, czy i ile chce mieć dzieci. Dziś wizja życia w licznej rodzinie, poświęcenia dla współmałżonka i dzieci przestaje być marzeniem a staje się koszmarem, który przeszkadza w organizowaniu wakacji w egzotycznych miejscach i uniemożliwia chodzenie do drogich restauracji. W jaki sposób możemy przekonać młodych ludzi do zawierania związków małżeńskich i rodzenia dzieci, jeśli głównym celem i sensem życia wielu ludzi jest dziś zaspokajanie potrzeb cielesnych?

Środowiska wewnątrzkościelne, które próbują legitymizować antykoncepcje i planowanie rodziny jako chrześcijańskie, nieświadomie lub świadomie współpracują z tym procesem. Wypadałoby przypomnieć tu słowa Listu do Rzymian: zapłatą za grzech jest śmierć (Rz. 6,23) -- i ta prawda sprawdza się nie tylko w wymiarze indywidualnym, ale i społecznym. Jednostki i narody wybierające grzech, wybierają również jego zapłatę. W jaki sposób można przekonać współczesnego człowieka, że nie jego decyzją jest czy dziecko się pocznie czy nie, czy się narodzi, czy nie? W jaki sposób odwieźć go od z jednej strony antykoncepcji, aborcji, a z drugiej strony od zapłodnienia in vitro czy surogacji?

Wyzwanie piąte: jak przywrócić kulturę, w której centralne miejsce jest zarezerwowane dla Boga, a nie dla ludzi stawiających się na jego miejscu?

IV. Niektóre zagrożenia w dziele ochrony wartości i praktykowaniu cnót chrześcijańskich są bliższe niż się wielu spodziewa

4.1. Najbardziej bezpośrednie jest zagrożenie dla życia i godności ludzkiej

Usunąwszy Boga ze swojego świata, globalne elity wtajemniczonych działają tak jakby uważały, że człowiek nie ma wrodzonej godności ludzkiej (przynajmniej nie mają jej ci, którzy do elity nie należą) i jest niczym więcej niż mówiącym zwierzęciem. Współczesna kultura wytwarza pojęcia typu „psiecko”, toleruje nazywanie kota czy psa „synkiem” i zrównuje de facto człowieka ze zwierzęciem.

Co więcej, człowiek w tej kulturze jest zwierzęciem, które jest szkodnikiem pasożytującym na Matce Naturze, ekologicznej Gai, amazońskiej Paczamamie i w związku z tym należy w jej obronie ograniczyć liczebność ludzi. Ponieważ elity nie kontrolują jeszcze rzeczywistości w stopniu, który pozwalałby na takie działania otwarcie, propagują rozmaite działania mające na celu redukcję populacji, np. poprzez uśmiercanie dzieci przed narodzeniem, uśmiercanie starców przy końcu życia, uśmiercanie chorych.

Tymczasem coraz częściej aborcja jest przedstawiana w zachodnim dyskursie prawne jako „prawo człowieka”. Francja w 2024 roku wpisała do swojej Konstytucji prawo do aborcji. Podobne próby trwają w Hiszpanii. Wbrew pozorom nie jest to lokalna aberracja, ale wydaje się to być częścią realizowanej w skali globalnej strategii, w ramach której pojęcie Zdrowia i Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych (Sexual and Reproductive Health and Rights - SRHR) stało się koniem trojańskim przemycającym aborcję na żądanie do systemów prawnych całego świata, od traktatów ONZ po dyrektywy Parlamentu Europejskiego.

Rownolegle postępuje legalizacja eutanazji i wspomaganego samobójstwa w kolejnych krajach cywilizacji europejskich. W Belgii, Holandii, Szwajcarii -- śmierć na żądanie stała się usługą medyczną i służy do rozwiązywania coraz większej ilości problemów. Niedawno słyszeliśmy o młodej Hiszpance, Noelii, którą uśmiercono po tym jak doznała trwałego kalectwa próbując odebrać sobie życie na skutek wstrząsu po dokonanych na niej gwałtach. Słyszymy, że w Kanadzie oferuje się ludziom eutanazję zamiast opieki medycznej. To nie jest margines. To jest kierunek, w którym zmierza całe ustawodawstwo zachodnie, i przed którym Polska musi się bronić za pomocą Konstytucji, prawa i aktywnych działań obywatelskich.

My mamy w Polsce swoją własną niechlubną kartę w obronie życia. Jest nią tak zwany „kompromis aborcyjny”. Kiedy Trybunał Konstytucyjny uznał w roku 1997, że aborcja z przyczyn społecznych jest niezgodna z konstytucją, trzeba było czekać 22 lata na skierowanie wniosku do Trybunału o uznanie aborcji eugenicznej za niezgodną z Konstytucją. Przedtem w roku 2016, w imię „kompromisu aborcyjnego” zablokowano obywatelski projekt ustawy antyaborcyjnej „Stop Aborcji”. Do chwili obecnej aborcja jest dozwolona, jeśli występuje zagrożenia życia lub zdrowia matki, lub jeśli dziecko jest poczęte w wyniku czynu zabronionego (gwałt lub kazirodztwo). Może zapaść demograficzna to jest zapłata jaką zbieramy za kompromis aborcyjny, bo „Bóg nie pozwoli z siebie szydzić” (Gal 6:7).

Od niedawna głośno jest o haniebnej praktyce surogacji, która polega na zapłodnieniu in vitro kobiety – surogatki, która ma donosić ciążę i urodzić dziecko poczęte albo z gamet jednego lub obojga rodziców biologicznych, albo pochodzących od dawcy. Surogacja stała się sposobem na pozyskanie potomstwa wbrew naturze i prawu naturalnemu, bez wysiłku i obciążenia organizmu. Korzystają z niej często pary jednopłciowe, a nawet osoby znajdujące się w związkach różnopłciowych, wybierając sobie dzieci na zamówienie (słynny piłkarz portugalski Cristiano Ronaldo nabył w ten sposób trójkę dzieci). Praktyka ta stanowi rażące naruszenie godności ludzkiej, jest narzędziem posługującym się handlem istotami ludzkimi, niewolnictwem kobiet w celach hodowli ludzi.

Wyzwanie szóste: jak przywrócić właściwe miejsce prawdzie o nienaruszalnej godności ludzkiej wywodzącej się z dziecięctwa bożego, o początku życia ludzkiego w chwili poczęcia i konieczności ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci?

4.2. Zagrożenia dla małżeństwa i rodziny

Żyjemy od dziesięcioleci w kulturze samorealizacji, która przedkłada zaspakajanie najniższych potrzeb nad życie ofiarne dla Boga a w dalszej kolejności dla innych ludzi (małżonka, dzieci).

W ramach tego światopoglądu instytucja małżeństwa i rodziny jest atakowana wielotorowo. Upowszechnienie rozwodów na żądanie eliminuje trwałość małżeństwa jako wartość prawnie chronioną. Kulturowe przyzwolenie na rozwiązłość promowane aktywnie przez media i kulturę popularną eliminują w oczach wielu młodych ludzi samą potrzebę małżeństwa, skoro wszystkie potrzeby można zaspokoić poza nim, unikając przy tym ciężarów i niedogodności.

Jest to tym skuteczniejsze, że dziś już całe pokolenia, szczególnie młodych ludzi są okaleczone przez technologię – młodzi wolą relacje w świecie wirtualnym od rzeczywistego kontaktu z drugą osobą. Stąd powszechna już w młodych pokoleniach epidemia samotności i depresji. Prawdziwy demon samotności jest dopiero w tej chwili wzywany przez twórców tzw. sztucznej inteligencji, która już dziś oferuje setkom milionów ludzi na świecie „wirtualnego towarzysza”. W USA z jego usług już skorzystało 2/3 ludzi poniżej 35 roku życia, a 12% z nich woli go od prawdziwego człowieka.

Również technologia jest siłą napędową prawdziwej plagi pornografii, która powoduje, że całe narody są zagrożone w swej egzystencji, ponieważ mężczyźni nie widzą już potrzeby kontaktu z kobietami. To uniemożliwia zakładanie rodzin i rozbija często te, które już zostały założone. Znów, pornografia w grafice, literaturze czy nawet w filmach była mniej szkodliwa niż ta która jest rozprzestrzeniana przez internet, ze względu głównie na dostępność, szczególnie dla coraz młodszych osób. Prawdziwym niszczycielem będzie dostępna już w tej chwili generowana przez AI wirtualna pornografia dostosowana do indywidualnych gustów poszczególnych osób. Będzie jak demon prowadzący każdego osobno w coraz głębsze uzależnienie. 

Niestety, z naszych doświadczeń wynika, że pornografia nie jest w Polsce postrzegana jako znaczące zagrożenie. A próby przeciwstawienia się jej nie spotykają się z mocnym wsparciem naszych sympatyków.

Wyzwanie nr 7: jak przeciwstawić się rozpadowi i zanikowi rodzin i małżeństw i stylowi życia sprowadzającemu człowieka coraz bliżej do roli zwierzęcia?

4.3. Zagrożenia dla dzieci i władzy rodzicielskiej

Spośród wszystkich zagrożeń, te dotyczące dzieci są może najbardziej dotkliwe -- bo uderzają w przyszłość i w najsłabszych. Obserwujemy systematyczne rozszerzanie uprawnień Państwa kosztem rodziców. Pod hasłami ochrony praw dziecka tworzone są mechanizmy, które de facto odbierają rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Tak zwana edukacja seksualna, która narzucana jest przez międzynarodowe organizacje (takie jak WHO, której standardy wywołały swego czasu skandal w Europie), jest w gruncie rzeczy programem deprawacji dzieci i młodzieży. Ponieważ, zdołaliśmy się jej wprowadzeniu już kilkakrotnie przeciwstawić, teraz jest przemycana pod przykryciem edukacji zdrowotnej, przez osobę, która nazywa się Ministrą Edukacji. Przykłady z krajów zachodnich, gdzie dzieci w wieku siedmiu lat są wprowadzane w zagadnienia ideologii gender, a rodzice sprzeciwiający się temu są zagrożeni postepowaniami prawnymi, to wzorzec, który usiłuje się wyeksportować również do Polski.

Wyzwanie nr 8: jak przeciwstawić się indoktrynacji i deprawacji najmłodszych, kiedy państwo ogranicza możliwości edukacji domowej i decydowania o sposobie kształcenia dzieci?

4.4. Zagrożenia dla wiary, kultury i tożsamości

Również na poziomie edukacji niszczona jest kultura i pamięć narodowa i nasz wspólny kod tożsamościowy, np. poprzez usuwanie klasyki polskiej literatury ze szkół, przez obniżanie standardów edukacji, zabranianie zadawania pracy domowej dzieciom. Niszczenie kultury to niszczenie tożsamości, które pozbawia wspólnotę zdolności do samoobrony.

Religia jest atakowana nie tylko przez lokalnych działaczy. Niedawno wysłaliśmy opinię do projektu Generalnej Rekomendacji nr 41 ONZ-etowskiego komitetu ds. Konwencji na temat Eliminacji Wszelkich Form Dyskryminacji Kobiet (CEDAW – Convention on the Elimination of All Forms of Discrimination Against Women), która wbrew tekstowi samej konwencji nie tylko definiuje tradycyjne role płciowe jako dyskryminację, ale wprowadza koncepcje „tożsamości genderowej” i „orientacji seksualnej”, nie występujące w Konwencji. Domaga się również aktywnej interwencji państw w wewnętrzne sprawy społeczności religijnych, łącznie z ich strukturą, wyświęcaniem kapłanów czy w kwestie doktryny. To oznacza między innymi presję państw na dopuszczenie kapłaństwa kobiet.

Jednocześnie w krajach dotychczas choćby nominalnie chrześcijańskich, zamieszkałych przez białych Europejczyków, przybyszom kulturowo obcym przyznaje się przywileje, których odmawia się obywatelom zakorzenionym w lokalnej tradycji narodowej i chrześcijańskiej. Dla przykładu, WHO domaga się, aby wszystkim migrantom, bez względu na status prawny i ekonomiczny zapewnić standard opieki medycznej równy z tym, jaki jest dostępny dla miejscowej ludności, a koszty tego powinny ponieść kraje goszczące. Jest to wzorzec, który jest realizowany w zasadzie we wszystkich krajach kultury europejskiej i nie wydaje się, aby był przypadkowy.

Takie działania spowodują napływ milionów ludzi z globalnego południa (w 2018 roku WEF – Światowe Forum Ekonomiczne – prognozowało napływ miliarda ludzi, którym trzeba zapewnić gościnę). Powszechna wśród przybyszów jest niechęć do goszczących ją narodów z powodów religijnych, tożsamościowych i rasowych (każdy biały jest obciążony tzw. białym przywilejem i z definicji jest rasistą). Perspektywa prześladowań rasowych i religijnych białych chrześcijan jest w Polsce nieodległa, a w krajach zachodnich jest już codziennością. Dzieje się to przy wsparciu miejscowych aparatów państwowych.

Wyzwanie nr 9: jak mają działać ruchy i stowarzyszenia katolickie w kraju, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej niespójny religijnie, kulturowo, rasowo i tożsamościowo i gdzie władza państwowa traktuje obcych lepiej niż miejscowych?

V. Czy nie sprowadzamy tego zła na siebie sami przez irenizm i kapitulację

Byłoby intelektualnie nieuczciwym pominiecie faktu, że znaczna cześć dzisiejszych trudności wynika ze słabości wewnętrznej.

Wiernym narzucany jest z zewnątrz Irenizm -- postawa sztucznego poszukiwania zgody i unikania konfliktu za wszelka cenę, który jest prezentowany jako wyraz chrześcijańskiego miłosierdzia. Czy zauważyliście Państwo, że największymi specjalistami od chrześcijańskich cnót są dziś w Polsce i na świecie ludzie innych religii lub bezbożnicy?

Czy nie ma wśród nas ludzi, którzy ze strachu lub dla wygody są gotowi przyjąć tę perspektywę?

Z drugiej strony, czy są wśród nas i naszych pasterzy osoby gotowe do obrony wiary, wiernych i kościołów nie tylko poprzez ciepłe słowa, ale również przy pomocy miecza?

Panuje dziś wśród nas Zniewieścienie, rozumiane nie jako słabość fizyczna, ale jako prymat emocji nad rozumem i wolą. Kiedy główną troską w kościołach jest podtrzymywanie dobrego samopoczucia wiernych zamiast oddawania należnej Bogu czci i głoszenia wymagającej Ewangelii; kiedy trudne prawdy wiary są omijane, by nie wywołać dyskomfortu; kiedy duszpasterstwo staje się terapią, a nie prowadzeniem dusz ku zbawieniu, kościoły stają się miejscami spacerów małych dzieci i podążających za nimi rodziców, pełne są ludzi ubranych w łachmany albo roznegliżowanych mimo tego, że kapłan nałożył sutannę, albę i ornat.

Kapłani starający się nie zrażać do przychodzenia do kościoła osób nie umiejących się nim zachować, zrażają tych, którzy przychodzą oddawać cześć Bogu.

Obserwujemy protestantyzację obrzędów, polegającą na staraniach o „wspólnotowe przeżycie” zamiast na Ofiarę, na wzajemne zwracanie się do siebie zamiast wspólnego zwrócenia się do Boga, czy na rosnącym nacisku na rolę Pisma Świętego kosztem Tradycji. Dzieje się to wszystko w świecie, w którym coraz więcej ludzi poszukuje świętości i transcendentności.

Cierpimy wszyscy z powodu upadku cnót kardynalnych w nas samych i we wspólnocie: roztropności (Prudentia) – umiejętność rozpoznania dobra i wyboru środków do jego osiągnięcia; sprawiedliwości (Iustitia) – stała i niezłomna wola oddawania Bogu i bliźniemu tego co im się należy; męstwa (Fortitudo) – stałości w dążeniu do dobra, opierając się pokusom i lękom; i umiarkowania (Temperantia) – zdolności panowania nad popędami i równowagi w używaniu dóbr.

Nie można przewodzić tam, gdzie samemu brakuje fundamentu.

Wyzwanie nr 10: jak odbudować w sobie, we wspólnocie i społeczeństwie cnoty kardynalne?

VI. Nadchodzi godzina świeckich, czas wzięcia odpowiedzialności w czasie kryzysu

Z jednej strony wzywał do tego już Sobór Watykański Drugi, z drugiej strony Rzym ciągle jeszcze wzywa nas do uczestnictwa w trudnym do zrozumienia procesie synodalności w Kościele Katolickim. Dochodzą nas wiadomości o tym, że Urząd Promotora Sprawiedliwości prowadzi dochodzenie w sprawie okoliczności i ważności abdykacji Papieża Benedykta XVI, jak rozumiem pod wpływem zewnętrznych nacisków. Jeśli zatem sam Ojciec Święty mógł być poddawany takiej presji i jej ulec, o ile bardzie powinniśmy się obawiać jej w przypadku naszych krajowych pasterzy i arcypasterzy.

W tej sytuacji coraz większa odpowiedzialność spada na świeckich katolików, a w szczególności na ruchy i stowarzyszenia katolickie. Kiedy cześć hierarchii kościelnej ulega presji zewnętrznej lub ideologicznej, kiedy cześć kapłanów milknie ze strachu lub z wygodnictwa to właśnie świeccy muszą stanąć w pierwszej linii obrony. Św. Paweł w liście do Efezjan wzywa nas do walki przeciw „Zwierzchnościom i Władzom”. Walka to zadanie dla mężnych.

Dla nas oznacza to po pierwsze: niwelowanie zewnętrznej presji na kapłanów. Kapłan, który głosi naukę Kościoła o aborcji, o nierozerwalności małżeństwa, o tożsamości płciowej, narażony jest dziś na ataki medialne, denuncjacje, a w niektórych krajach na postepowania prawne. Ordo Iuris występowało w sądach w obronie ks. dr. Dariusza Oko przed sądem niemieckim i ks. prof. Tadeusza Guza przed sądem polskim z oskarżenia Loży Polin - żydowskiej organizacji B’nai B’rith (Synowie Przymierza). Wspólnoty świeckich mogą i powinny otaczać takich kapłanów ochroną: prawną, medialną, społeczną.

Oznacza to po drugie: gotowość do korekty, gdy błędne postawy przychodzą ze strony hierarchii. To jest droga trudna i wymagająca wielkiej roztropności, ale nieodzowna. Wierni mają prawo i obowiązek upominać pasterzy, gdy ci błądzą, w sposób zgodny z tradycją kościelną i z miłością do Kościoła.

Oznacza to po trzecie: staranie o przywrócenie sacrum w kościołach, w liturgii, w modlitwie. Organizacja przestrzeni sakralnej, przywrócenie decorum w stroju i zachowaniu wiernych, troska o jakość śpiewu i jego treść, o jakość ciszy i adoracji, o spójność znaków, to nie są sprawy kosmetyczne, ale decydują o tym czy wiara na najbardziej podstawowym poziomie zrozumienia i postrzegania wzmacnia się czy jest osłabiana. Kościół, który wygląda i brzmi jak centrum konferencyjne, który jest brzydki w środku i na zewnątrz, nie jest w stanie formować ludzi zdolnych do oporu wobec zeświecczonego świata.

Wyzwanie nr 11: czy jesteśmy w stanie zająć odpowiednią pozycję w Kościele, stając się jednocześnie wsparciem męstwa i roztropności kapłanów, z drugiej nie dozwalając na inwazję prezbiterium i katedry teologii przez kierowanych dobrymi lub złymi intencjami wiernych mężczyzn i wierne kobiety?

VII. Podsumowując, jakie są te wyzwania?

Wyzwania, przed którymi stają poszczególne ruchy i stowarzyszenia, będą się różnić w zależności od ich charyzmy i profilu. Wspólnoty nastawione na życie modlitewne i indywidualną świętość będą w innym miejscu niż organizacje zorientowane na nawrócenie i naprawę społeczeństwa. Niemniej można wskazać wyzwania wspólne dla wszystkich.

Obecny system prawny oznacza podwójne standardy: dla chrześcijan i dla pozostałych. W krajach nominalnie chrześcijańskich kapłan głoszący naukę Kościoła o małżeństwie może zostać oskarżony o mowę nienawiści; islamski duchowny głoszący analogiczne treści -- nie. Organizacje chrześcijańskie są kontrolowane przez organy antydyskryminacyjne według kryteriów, których nie stosuje się do innych wyznań. To jest dyskryminacja systemowa, wymagająca systemowej odpowiedzi -- w postaci strategii prawnej, dokumentowania naruszeń i aktywnego korzystania z mechanizmów sądowych.

Przejęty system edukacyjny oznacza pokolenia młodych, którym wpojono subiektywizm prawdy i dobra jako standard. Komunikacja z nimi musi uwzględnić te różnice: oni często nie odrzucają argumentów, ale nie mają kategorii, w których te argumenty mogli by rozpatrzeć. To wyzwanie ewangelizacyjne i formacyjne nowego rodzaju.

Rosnąca presja ze strony Unii Europejskiej, Rady Europy, ONZ i WHO będzie utrudniać wykonywanie nawet najbardziej podstawowych zadań duszpasterskich i formacyjnych. Wyłączność kapłaństwa mężczyzn będzie zwalczana jako dyskryminacja. Nauczanie o grzechu będzie kwalifikowane jako mowa nienawiści. Sakramenty - jako przemoc psychiczna. To są tezy, które pojawiają się już w dokumentach roboczych organów europejskich i światowych i propozycje pojawiające się w polskiej polityce.

Technologia stwarza nowe narzędzia inwigilacji i kontroli. Państwo -- lub ponadpaństwowe systemy zarzadzania -- dysponują już narzędziami pozwalającymi na monitorowanie korespondencji, śledzenie poglądów, punktacje społeczne (social credit score). Dla organizacji chrześcijańskich oznacza to konieczność budowania odpornej infrastruktury komunikacyjnej i prawnej.

Zapaść demograficzna, będąca owocem odrzucenia kultury życia, spowoduje masowy napływ populacji o innym zakorzenieniu religijnym i kulturowym. Populacji, która -- jak pokazują doświadczenia zachodnie -- chętnie współpracuje w podważaniu chrześcijańskich fundamentów, wzmacniając tym samym własną pozycje polityczną. To wyzwanie za rok lub za dwa zdominuje całą dyskusje o tożsamości polskiej kultury.

VIII. Nadchodząca era: emigracja wewnętrzna i perspektywa martyrologiczna

Mówiąc szczerze, wchodzimy w nową epokę. Nie jest ona bez precedensu w historii Kościoła, ale jest nowa dla nas, żyjących w Polsce i szerzej w świecie cywilizacji białego człowieka. Nadchodzi era emigracji wewnętrznej katolików, kulturowej i cywilizacyjnej. Era, w której chrześcijanie będą mniejszością w społeczeństwach wrogich w stosunku do nich i agresywnych.

To jest jednocześnie era narastających prześladowań, w niektórych krajach jeszcze miękkich, ale w niektórych krajach są to już prześladowania twarde. Martyrologia nie musi być kategorią wyłącznie historyczną.

Jak zatem przygotować się do tego, co nadchodzi? Kilka odpowiedzi jest oczywistych. Najpierw modlitwa i głęboka formacja w wierze, nie sentymentalna, lecz polegająca na hartowaniu woli i rozumu jednocześnie. Budowanie wspólnot zdolnych do wzajemnego wsparcia w trudnych chwilach i wzajemne wspieranie się już dziś. Profesjonalizacja działań, które wymagają przygotowania prawnego i nieustanna gotowość do działania. Dokumentowanie każdego naruszenia praw wierzących i domaganie się reakcji władz wszelkich szczebli na każde takie naruszenie.

IX. Na zakończenie dwie wiadomości: dobra i zła

Pierwsza -- dobra wiadomość: bramy piekielne go nie przemogą (Mt 16,18). Kościół przetrwał upadek Cesarstwa Rzymskiego, przetrwał arianizm, przetrwał Schizmę, przetrwał Rewolucję Francuską, przetrwał nazizm i komunizm. Przetrwa i to wyzwanie, choćby miało być najtrudniejsze w dotychczasowej historii.

Ale jest i zła wiadomość -- i jest ona wysoce osobista dla każdego z nas. Kościół się ostoi, ale my nie koniecznie musimy być wśród tych, którzy się ostoją.

Dlatego musimy być gotowi do walki nawet wtedy, kiedy jesteśmy skazani na przegraną. Jak powiedziała Św. Matka Teresa z Kalkuty – nie zostaliśmy na tym świecie postawieni, żeby odnosić sukcesy, ale żeby przejść próbę. Zwycięstwo należy do Boga, a dla nas jest najważniejsze, żebyśmy w walce uczestniczyli i żebyśmy w niej byli po dobrej stronie.


Zbigniew Przybyłowski - mąż, ojciec, Polak, katolik, pełni funkcję dyrektora ds. rozwoju międzynarodowego w polskim Instytucie Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Wcześniej zdobył bogate doświadczenie w ciągu ponad 20 lat pracy w międzynarodowych korporacjach działających na rynku kapitałowym i w sektorze bankowym, w tym w GE Capital Corporation, BRE Banku, PKO BP oraz Barents Group LLC (spółka należąca do KPMG), zajmując się takimi obszarami jak zarządzanie ryzykiem, nadzór i audyt portfela podmiotów zależnych, usługi depozytowe, a także doradztwo w zakresie bankowości i rynku kapitałowego.

Uzyskał tytuł magistra zarządzania biznesowego (MBA) w Carlson School of Management na Uniwersytecie Minnesoty oraz tytuł licencjata nauk ścisłych w dziedzinie finansów w College of Business Administration na Uniwersytecie St. John’s w Nowym Jorku.

Jego zainteresowania obejmują historię, teologię, filozofię, kosmologię, geopolitykę i lingwistykę.


 

Jeśli chcieliby Państwo mieć udział w rozwoju tego dzieła w jego wymiarze materialnym (jak m. in, pomoc w rozwoju stron internetowych) to prosimy o kierowanie tej pomocy na jeden z podanych poniżej rachunków bankowych Stowarzyszenia.

Prosimy koniecznie o umieszczenie w tytule przelewu dopisku: DAROWIZNA NA CELE REGULAMINOWE STOWARZYSZENIA

Odbiorca:

Stowarzyszenie Przybądźcie Wierni

ul. Graniczna 39

05-860 Myszczyn

Nazwa banku : NEST BANK

Złotówkowe (PLN) : 57 2530 0008 2060 1075 3993 0001

Walutowe (EUR) : PL30 2530 0008 2060 1075 3993 0002

Walutowe (USD) : PL39 2530 0008 2082 1075 3993 0001

KOD SWIFT : NESTBPLPW

Przy wykonaniu przelewu walutowego w USD konieczne jest podanie kodu SWIFT, wskazanego powyżej.

Tytuł przelewu:

DAROWIZNA NA CELE REGULAMINOWE STOWARZYSZENIA

W razie pojawienia się jakichkolwiek problemów czy niejasności prosimy o kontakt:

biuro@przybadzciewierni.pl

+48 501 712 094